Narutaru
Data wydania: 2003
Czas trwania: 13×24 min
Tytuły alternatywne:
Narutaru ~Mukuro naru Hoshi·Tama taru Ko~ Shadow Star Narutaru
なるたる ~骸なる星・珠たる子~
Gatunki: Dramat, Horror, Nadprzyrodzone
Ocena recenzenta (7/10)
Ocena użytkowników (6/10)
Jest to anime, które swym openingiem (tudzież kreską) nie zachęca do dalszego oglądania, a wręcz przeciwnie. No ale jak to w życiu bywa pozory mylą, w tym przypadku pozory bardzo mylą, ponieważ przesłanie z tego anime, jak i sama treść jest śmiertelnie poważna, lecz aby się o tym przekonać należy je obejrzeć, do czego serdecznie zachęcam.
Akcja tej serii rozpoczyna się dość niewinnie... Nastoletnia Shiina Tamai wakacje spędza u swych dziadków nad morzem, przylatuje do nich samolotem, bowiem jest to najszybszy sposób transportu. Pewnego dnia postanawia wraz ze znajomym z dzieciństwa sprawdzić kto wypłynie dalej w morze, by dowieść swej odwagi (bądź głupoty) zdecydowała się wypłynąć jak najdalej od lądu i wystarczyła chwila nieuwagi by coś poszło nie tak i Shiina zaczęła tonąć. Z opresji ratuje ją dziwny zwierzak (rozgwiazda?) i holuje ją do brzegu. Gdy dziewczyna odzyskuje świadomość nikogo w pobliżu nie ma.
Na drugi dzień to samo stworzenie, które ją uratowało jest przy niej, więc Shiina długo się nie zastanawiając zatrzymuje je. Wakacje mijają, a kiedy nasza bohaterka wraca do szkoły okazuje się, że nie tylko ona posiada takiego zwierzaka. Jej nowo poznana znajoma, Akira, niezwykle nieśmiała i zamknięta w sobie osoba, również posiada owo coś. Jak się później dowiadujemy te niewinnie wyglądające pluszaki są to ryuunoko czyli małe smoczęta. Potrafią one m. in. zmieniać postać i latać ze swoim właścicielem w powietrzu. Po jakimś czasie Shiina poznaje więcej dzieciaków z ryuunoko, które planują wykorzystać moc swoich podopiecznych do różnych celów.
Narutaru zostało nakręcone oczywiście na podstawie mangi o tym samym tytule. Kiedyś przeczytałam, że anime celowo nie zostało skończone ze względu na brutalność scen jakie później następowały. Nie przekonałam się czy rzeczywiście tak było, ale po obejrzeniu wyemitowanych do tej poryodcinków faktycznie mogło tak być.
To anime na pewno nie jest zaadresowane do dzieci. W takim razie do kogo? Trudno mi to stwierdzić. Jak już napisałam na początku opening jest straszny. Nie dość, że kreska jest fatalna (a la rysunki wykonywane przez dzieci w przedszkolu), to jeszcze piosenka dodatkowo mnie osłabiła. Jednak coś sprawiło, że obejrzałam tę serię. Jaki to był czort? W sumie sama się nad tym zastanawiam.
W tym anime wbrew pozorom jest wiele brutalności, aż dziw bierze jaką to mają fantazje młodzi ludzie, ale tak właśnie się dzieje gdy niezrównoważonym dzieciakom daje się niszczycielskie zabawki..
Osobiście byłam jednak zadowolona, że obejrzałam Narutaru, między innymi dlatego, że sama chciałabym posiadać takiego ryuunoko, ale nie będę się rozpisywać dlaczego. Podobała mi fabuła, w przeciwieństwie do innych recenzentów ja napiszę na opak. Może i fabuła nie jest mistrzostwem świata, sama muszę przyznać, że została ona bardzo uproszczona, to jednak sam pomysł mi się spodobał. Przyznaję, że zakiełkowany potencjał tej serii został druzgocąco zmarnowany to jednak sam pomysł na fabułę, ba szkielet był całkiem niezły.
Gdy piszę tę recenzję przychodzą mi na myśl dwa inne tytuły anime, według mnie silnie ze sobą powiązane. Nie sprecyzuje tego, ale może podczas dalszego pisania mimowolnie wyjaśnię związek między trzema seriami: Narutaru, Bokurano i Neon Genesis Evangelion. We wszystkich wymienionych wcześniej anime bohaterami są dzieci i to właśnie one walczą różnymi mecha, co prawda w Narutaru nie ma w dosłownym znaczeniu bio-robotów, są za to niszczycielskie pluszaki, a przy odrobinie wyobraźni ryuunoko można uznać za mecha, więc mam nadzieję, że to podobieństwo ma mocne argumenty. Kolejną rzeczą, która upodabnia do siebie wszystkie trzy tytuły jest to, że reżyserzy i osoby odpowiedzialne za cały projekt anime zręcznie bawią się psychiką swoich bohaterów. Przyznam szczerze, że autorzy tworzący Narutaru musieli silnie inspirować się poprzednikami (chodzi mi o Bokurano i Neon Genesis Evangelion), bowiem już na pierwszy (drugi) rzut oka widać pewne podobieństwa.
Największymi minusami tej serii są: niedoskonałości w fabule, ale nie ma się co oszukiwać, widzieliście kiedyś nieskazitelnie idealne anime? Do minusów również zaliczam szatę graficzną, no nie wiem czy się ze mną zgodzicie, może ja mam jakiś wypaczony wzrok, ale jak dla mnie kreska jest fatalna. Również oprawa dźwiękowa jest dobijająca, zupełnie jakby Japończycy nie mieli gustu.
Jednak mimo wymienionych wad obejrzałam to anime do końca i jak już wcześniej napisałam wcale tego nie żałuję. Ta seria ma w sobie takie coś, co nas zaciekawia i oglądamy dalej, dalej aż do samego końca. Niestety nie wszyscy to coś odnajdą.
Dodał: Kazumi Kazuhiko | Skomentuj [0] | Czytań: 1135









