Zettai Shougeki ~Platonic Heart~
Data wydania: 2008
Czas trwania: 5×30 min
Tytuły alternatywne:
絶対衝激~プラトニックハート~
Gatunki: Dramat, Akcja, Sztuki walki, Psychologiczny, Ecchi
Ocena recenzenta (5/10)
Ocena użytkowników (7/10)
Muszę przyznać, że podchodziłem do tego tytułu niczym przysłowiowy pies do jeża. Poczytałem sobie o nim kilka recenzji, pooglądałem screny, poczytałem opinie. Ogólnie byłem przygotowany na coś na swój sposób oryginalnego, a przy tym bardzo kontrowersyjnego i sztampowego zarazem. Ogólnie moje wrażenia świetnie określiłby wykres, który rosnąłby powoli przez 4 pierwsze odcinki, tylko po to by czasie oglądania odcinka 5 wziąć gwałtownie w łeb i zaliczyć generalny i zupełny rajd w dół. No ale po kolei.
Na początek mały opis fabuły i przynależność gatunkowej. Mamy tu do czynienia z historią skupiającą się wokół tajnego (a i tak wszyscy o nim słyszeli) turnieju walk, w których, nie wiedzieć czemu mogą brać udział wyłącznie kobiety. Turniej powtarza się cyklicznie co parę lat, a jego zwyciężczyni dostaje możliwość spełnienia swojego jednego, największego marzenia. Każde zwycięstwo ma jednak swoją cenę, gdyż zwyciężczyń ma skazać swoją przeciwniczkę na podróż w jedną stronę do „królestwa ciemność”… Sama historia rozpoczyna się w chwili gdy główna bohaterka, Iseshima Aya wraz z przyjaciółką Natsume postanawia skrócić sobie drogę do domu. Podczas powrotu natykają się na jedną z walk rozgrywających się w ramach wspominanego już turnieju, zwanego tutaj Platonic Heart. Należy tu zaznaczyć, że walki są ustawiane przez osoby z zewnątrz i bywa, że rozgrywają się w naprawdę dziwnych miejscach. Aya, jako, że od czasów dzieciństwa była szkolona przez swoją matkę w sztukach walki, chcąc nie chcąc bierze udział w pojedynku. Masakruje jedną z jego uczestniczek, ratując przy tym przypadkiem drugą. Ta w ramach wdzięczność opowiada Ayi i Natsume swoją historię, a także wyjawia przyczynę jej przystąpienia do turnieju. Po tym całym wstępie świeżo poznana Miko, zostaje oficjalnie uznana za przyjaciółkę Ayi i Natsume. A dzień później znika… Konkretniej znika po tym jak Aya dostaje wiadomość, że została oficjalną uczestniczką turnieju Platonic Heart.
Tak mniej więcej wygląda wstęp. Od tej chwili Aya weźmie udział w serii bardzo fanserwisowych pojedynków, po zwycięstwie których ma nadzieję na uratowanie swojej świeżo poznanej przyjaciółki. Nie przypadkiem użyłem tu słowa „fanserwisowych”. Zettai Shougeki ~Platonic Heart~ jest serią akcji obficie polaną sosem ecchi, co widać, czasem słychać a i czuć. Nie muszę tu chyba wspominać, że wszystkie postaci kobiece są hojnie obdarzone przez naturę, ani też, że nie brak tu scen nagość lub też standardowych występów bikini. Powinienem za to wspomnieć o istnym raju dla fetyszystów. Każdy znajdzie tu chyba coś dla siebie. W rolach przeciwniczek mamy stewardessę, nauczycielkę, pokojówkową gwiazdkę muzyki j-pop, kapłankę, pannę sekretarkę, policjantkę, pielęgniarkę, kogoś z czymś czego nazwy nie znam, a co wygląda nieco jak gitara. Znajdzie się nawet pseudo pani psycholog, oraz mechaniczka samochodowa. To chyba wszystko… nie wspominając oczywiście o samej Ayi, która jest licealistką. Niezwykle interesującą sprawą w tym anime jest fizyka ubrań. Takich cudów to ja jeszcze w żadnym tytule nie widziałem. Jeden cios, i jakiś element ubrania się rozpada. Nie zawsze jest to nawet element uderzony, dobrymi przykładami będą tu cios w szczękę po którym to rozpada się koszulka i stanik lub uderzenie w brzuch po którym zniszczeniu ulega tył sukienki. Cuda panie, cuda… Pojedynki, technicznie całkiem przyjemne dla oka zmieniają się tu w prawdziwy striptiz. I prawdziwą zagadką jest fakt, skąd Aya bierze nowe mundurki? Ze względu na specyfikację tego gatunku, nie uznaję tego bynajmniej za wadę, ale niech powyższy opis będzie ostrzeżeniem dla osób, nietrawiących absurdów oraz widoków na kobiece, i nieosłonięte krągłość. Cenzury tu nie ma, sutki i inne dobrodziejstwa inwentarza błyskają i śmigają rączo i swawolnie.
Pomaga w tym całkiem ładna i przyjemna dla oka kreska i animacja. Projekty postaci są raczej ładne i dość zróżnicowane. Różnią się bynajmniej nie tylko rozmiarami klatek piersiowych i widać w nich pewne dopieszczenie. Same sceny walk, pomijając cuda związane z ubraniami, są całkiem nieźle zrealizowane i dość przyjemnie na nie popatrzeć. Choć oczywiście niewskazane są próby odtworzenia przebiegu tych walk. Szczerze wątpię by przeciętny zjadacz chleba zdołałby uzyskać ukazany tam ekwipunek lub nawet jeśli, to czy zdołałby użyć go tak by się przy okazji nie zabić. O muzyce za wiele powiedzieć nie potrafię. Nie potrafię sobie przypomnieć żadnych utworów występujących w czasie trwania samego serialu, no poza pioseneczką towarzyszącą walce z gwiazdką j-pop. Choć w żadnym razie nie był to utwór wybitny. Co innego opening i ending. Piosenki i animacje im towarzyszące uważam osobiście za całkiem niezłe, choć chyba bardzie pod tym względem podobał się mi ending.
Czas wspomnieć nieco o wadach. Niektórzy do ich grona z pewnością zaliczą monstrualne ilość fan serwisu. Innym nie spodobają się pewnie pojedynki, a jeszcze inni będą czepiać się prostej jak drut, a przy tym strasznie naiwnej fabuły. Ja jednak czepię się głównie zakończenia. Widz oglądając pierwsze cztery odcinki, na koniec spodziewa się pewnie epickiego ostatniego pojedynku, a potem fruwających po zwycięstwie korków szampana i imprezy zwycięskiej Ayi, wraz z uratowaną Miko, by na koniec zobaczyć coś w stylu „i żyły długo i szczęśliwie, a ja tam byłem, miód i mleko piłem”. I tu na głowę widza spada ciężki młot, o nazwie szok. Ostatni odcinek realizacją, scenami i odkryciem wszelkich wątków i niuansów fabularnych wprawia w osłupienie, a po niewczasie nawet w obrzydzenie. Nie będę tu zdradzał co i jak, ale uwierzcie mi, że na pewno nie tego się będziecie spodziewać… Można odnieść wrażenie, że ostatni odcinek realizowała zupełnie inna osoba, posiadająca nieco wypaczony obraz świata. Zakończenie jest tak wydumane, że długo się zastanawiałem, jak i poco wstawiono coś takiego do bijatyki ecchi…
Podsumowanie będzie raczej krótkie. Platonic Heart to anime raczej głupiutkie i nie zawierające w sobie w sumie niczego specjalnego. Nie zmienia to jednak faktu, że przez większość czasu oglądało się mi je naprawdę miło. Owszem, było schematyczne, czasem nielogiczne, pełne golizny i przemocy, niemniej dobrze zarysowana postaci Ayi, zachęcała mnie do oglądania. I gdyby nie to nieszczęsne zakończenie, to dałbym pewnie 7. Niemniej po tym co tam zobaczyłem, a więc po tej kompletnie dla mnie nielogicznej zmianie jakościowej, nie mogę wystawić więcej niż 5. Fani ecchi, pamiętajcie, że zostaliście przeze mnie ostrzeżeń. Tu nie wszystko jest takie, jakie się na początku wydaje…
Dodał: Diablo | Skomentuj [0] | Czytań: 1418









