Mahoraba ~Heartful days~
Data wydania: 2005
Czas trwania: 26×24 min
Tytuły alternatywne:
まほらば ~Heartful days~
Gatunki: Dramat, Komedia, Romans, Magia, Proza życia, Psychologiczny
Ocena recenzenta (7/10)
Ocena użytkowników (7/10)
Haremówek jest wiele, czy omawiana tutaj Mahoraba, wyróżnia się czymś na tle pozostałych tego typu produkcji? Nieszczególnie. Czy to źle? Niekoniecznie.
Zawiązanie fabuły jest tu, nieomal do bólu standardowe. 18 letni Ryushi Shiratori, przybywa do Tokio, by zamieszkać w mieszkaniu prowadzonym przez krewną swojej matki, a przy okazji by studiować w szkole plastycznej. A wszystko to po to, by spełnić swoje marzenie, i stać się autorem książek dla dzieci. No ale tuż po przyjeździe sprawy się nieco komplikują… W mieszkaniu nie jest sam, gdyż zamieszkuje go jeszcze 6 osób, a każda z nich wyróżnia się jakąś niezwykła cechą charakteru. Jest jeszcze właścielka domu, nie jak można by się spodziewać dorosła kobieta, lecz dziewczyna w wieku Shiratoriego, 18 letnia Kozue. Jego kuzynka. Żeby było ciekawiej, sama Kozue, cierpi na coś co można nazwać „zwielokrotnieniem jaźni”, a reszta towarzystwa za punkt honoru, obrało sobie wszczynanie tych czy innych kłopotów. Do tego dochodzi jeszcze demoniczna nauczycielka (założę się, że przynajmniej kilka postaci z tego anime jest spokrewnionych z niejakim, Xellosem), i mnóstwo innych postaci. W sumie przez całości przewija się ich tu kilkadziesiąt.
Siłą tego anime są właśnie postaci. Każda na swój sposób oryginalna, i każda przedstawiająca ten czy inny schemat. Ze względu na ich ilości, i fakt, że lepiej poznawać je samodzielnie, wspomnę tu tylko o Shiratorim, który jak na bohatera haremówki przystało jest, nieśmiały, do bólu dobrze wychowany, i obowiązkowo dotąd nie miał dziewczyny. Do tego ma chyba alergię na kobiece pokoje, i bliższe kontakty fizyczne z płcią piękną. Dzięki Bogu, z czasem się trochę wyrabia, i przestaje być aż taką straszną ciapą. Opiszę jeszcze pokrótce Kozue, która zdaje się być panią gospodynią doskonałą. Miła, nieśmiała, słodka, uczynna i daje się, że gdyby nie miała dla kogo pracować to by umarła. 100% kura domowa ze snów Japończyków, co może części z oglądających doprowadzić do szewskiej pasji. Choć ci z kolei polubią pewnie, niejaką Saki, ale o niej już sza.
Fabuła jest tutaj niezwykle epizodyczna, zaprawiona komediowo, z obowiązkową domieszką dramatu, pod koniec. No ale to standard…. Jedynym ewentualnym wątkiem wiążącym epizody, może być zacieśnianie się relacji pomiędzy bohaterami, i to jak części z nich dąży do spełnienia własnych celów i marzeń. Tutaj chciałem jeszcze zaznaczyć, że pierwszych kilka odcinków może być bardzo zniechęcających. Przynajmniej na mnie tak one działały… Do 4 odcinka uważałem, że biorąc się za ten tytuł wpadłem w straszne bagno, ale od 4 odcinka całości zaczyna się rozkręcać. Warto się było trochę pomęczyć.
Technikalia… Jeśli o grafikę chodzi, to wydaje się mi dosyć uboga. Sądzę, że ten tytuł miał dość niski budżet. Postacie pierwszo i drugoplanowe są zrobione starannie, ale już postacie w tle i same tła bywają czasem rysowane w bardzo specyficzny sposób. Tyczy się to szczególnie oczu. Animacje są już na ogół poprawne, choć można dopatrzeć się kilku błędów. Dość ubogie są już jednak trochę nieliczne efekty specjalne. Co do muzyki… opening i ending to sztandarowe przykłady japońskiego popu. Mi jakoś szczególnie nie przypadły do gustu. Podobnie muzyka w tle. Dobrze z nim współgra, i może się podobać, jednak wątpię by po seansie ktoś o niej pamiętał. W tym względzie zapadł mi w pamięć tylko kilkuminutowy fragment muzyki poważnej, pojawiający się w jednym z odcinków. Poza tym jednym, czysty standard.
Mimo tych wszystkich braków jakoś szczególnie wyróżniających się elementów, spokojnie wystawiam Mahorabie 7. Jest to poprawna rzemieślnicza robota. Nie wyróżnia się niczym szczególnym, na tle innych takich pozycji, jednak ma to „coś” co sprawia, że oglądanie go jest bardzo przyjemne. Często jest też czego się pośmiać… Toteż polecam ten tytuł wszystkim miłośnikom haremówek, i postaci niezwykłych i barwnych. I tu tak na marginesie, jestem prawie pewny, że projekt jednej z postaci był wzorowany na jednej z postaci z gry Blair Witch Project 2;).
Dodał: Diablo | Skomentuj [0] | Czytań: 1145









