Dengeki Oshioki Musume Gotaman Gotaman Tanjo-hen
Data wydania: 1994
Czas trwania: 2 × 45 minut
Tytuły alternatywne:
Butt Attack Punisher Girl Goutaman R
Gatunki: Komedia, Magia, Ecchi, Parodia, Yuri, Nadprzyrodzone
Ocena recenzenta (4/10)
Ocena użytkowników (7/10)
Niżej opisane anime wspina się na takie szczyty głupoty i absurdu, że uznałem, że należy się dla niego jakieś wyróżnienie. Dlatego też, jego recenzja będzie miała nieco inną formę, niż moje dotychczasowe dzieła.
Cześć, mam na imię Mari, i zamierzam poopowiadać wam o moim życiu, gdy uczęszczałam do Akademii Perfekcyjnej Religijności, w skrócie Akademii PR. Musicie wiedzieć, że do tej szkoły uczęszczają wyłącznie, przyszli księża, zakonnice, mnisi, i ewentualni przywódcy religijni. Nigdy bym nie pomyślała, że w takim miejscu może być aż tak wiele zboczonych osób... No, ale ja nie o tym. Ja sama byłam wtedy głęboko wierzącą Katoliczką, a moją jedyną życiową ambicją było zostanie kimś na wzór Matki Teresy. No i muszę się wam, przyznać, że z powodu ojca despoty, nie miałam przed przybyciem do akademii, zbyt wielu kontaktów z innymi ludźmi... Na stacji przed akademią odebrała mnie moja przyszła współlokatorka, Saori. Nie dość, że przyjechała po mnie motorem, którego oficjalnie mieć nie powinna, (naprawdę nie wiem, jakim cudem zdołała ukrywać ten fakt. Nie mówiąc już o tym, że mimo trzymania go w krzakach motor był w niezłym stanie) to jeszcze była wyznawczynią Hinduizmu. Cóż, akademia miała uczyć również tolerancji, więc jakoś musiałam to wytrzymać.
Wkrótce po naszym spotkaniu dowiedziałam się, że całą szkołą trzęsie zła organizacja Czarna Budda, której celem jest pozbawienie ludzi wolności religijnej. Zaraz pierwszej nocy, jej członkowie porwali Saori! I jak myślicie, co wtedy zrobiłam? Oczywiście, zaczęłam modlić się do Boga o cud. I nawet zostałam wysłuchana. Szkoda tylko, że zamiast Jezusa, przyszedł do mnie Budda. Nie dość, że miał... dziwny wygląd to jeszcze nie sprawiał wrażenia zbyt inteligentnego. A i jakiś taki zboczony był... Nieważne. Oświadczył mi, że jestem jego wybrańcem, (Sami pomyślcie, głęboko wierząca Katoliczka, na usługach pogańskiego Buddy!) i od dziś zostaną Karzącą Tyłkiem Dziewczyną, Gautamanem! Dostałam kusy kostiumik, przepaskę sumo, no i obowiązkową rozbieraną przemianę, i poleciałam maltretować pośladkami Demony Prania Mózgu, Czarnej Buddy. Przy okazji poharatałam, osobę postronną, kropnęłam tyłkiem samego papieża, przeżyłam lezbisjki romans, i zwykły romans, i molestowanie, i zabiłam kilka osób. Nie mówiąc już o moich dylematach teologicznych, miłosnych, no i listach od fanów! Ja to miałam ciekawe życie...
Teraz jak pomyślę o tamtych chwilach, to wydaje się mi, że świat wyglądał jakoś inaczej... Mniej w nim było kolorów, ludzie czasem ruszali się dziwnie, a fizyka stawała na głowie. O anatomii nawet nie wspominając. Miałam nawet taki bajer, jak anty grawitacyjne łzy, z możliwością zmienia się w płatki śniegu! Nie wiem dlaczego, ale jakoś nikogo to nie dziwiło... Były też takie niesamowite zdarzenia, jak czasem pojawiająca się znikąd bielizna mojej koleżanki, fioletowe błyskawice i inne takie cuda. Czysta magia mówię wam! Świat się jednak trochę zmienił. A i pewnie spytacie, czy mieliśmy tam dostęp do jakiejś muzyki? Niby czasem coś nam tam brzdąkało, ale jakoś nic szczególnego nie pamiętam. Słaba musiała być ta muzyka.
Ciekawą sprawą było to, że spora części moi ówczesnych przyjaciół miała imiona nawiązujące do japońskich gwiazd muzyki pop z lat 70, i inne podobne nawiązania. Widać, ich rodzice za nimi przepadali. Ale co ciekawe, spotykałam też postacie niepokojąco podobne do niejakiego Vadera, terminatora, i jakichś zmutowanych żółwi. Tylko dlaczego zamiast szczura, była z nimi całuśna ośmiornica? Poza tym zapadła mi jeszcze w pamięci, czasami niezwykła brutalności, i obojętności otoczenia. Dam wam przykład. Zdarzyło się, że ci źli, biczowali moją Saori. Cała klasa na to patrzyła, ale nikt nie stanął w jej obronie. Co to za przyszli przywódcy religijni?
Podsumowując gdybym miała ocenić te swoje wspomnienia w skali od 1 do 10, to dałabym im 4. To był najbardziej zwariowany okres w moim życiu, ale nie powiem, żebym wspominała go przyjemnie (Ten kusy kostium... No i wyobrażacie sobie jak to jest grzmotnąć tyłkiem w stalowy czerep? To boli!). Być może komuś moje ówczesne perypetie się spodobają, niemniej ja wolałabym o nich zapomnieć.
Dodał: Diablo | Skomentuj [0] | Czytań: 1045









