Anime Heaven

Lingerie Senshi Papillon Rose

Rodzaj: OVA
Data wydania: 2004
Czas trwania: 24 min
Tytuły alternatywne:
Lingerie Fighter Papillon Rose
ランジェリー戦士パピヨンローゼ
Gatunki: Science-fiction, Magia, Parodia

Ocena recenzenta (5/10)


Ocena użytkowników (6/10)

Wśród anime, parodii poszczególnych gatunków, a zwłaszcza "magical girls" można znaleźć na pęczki i ciut. Jednak stosunkowo rzadko zdarza się, by parodiowano, nie cały gatunek, a jeden konkretny tytuł. A z takim właśnie przypadkiem mamy do czynienia tutaj. Na celownik twórców Lingerie Senshi Papillon Rose, trafiła legendarna, i ubóstwiana, Czarodziejka z Księżyca. Czy to parodia udana? Przeczytacie, obejrzycie i sami zobaczycie.

Na początek jednak jedno pytanie, od którego to zależy sens, dalszego czytania tego tekstu. Czy ktoś z was, drodzy czytelnicy, miał okazję obejrzeć parodią filmu "300" pt. "Poznajcie moich spartan"? Jeśli któryś z was odpowiedział twierdząco, może sobie tekst darować, gdyż ma już niejakie pojęcie, czego się spodziewać. Resztę zapraszam do dalszej lektury.

O czym była czarodziejka, zapewne wiecie. Ale na wszelki wypadek, podam krótkie streszczenie, dla tych, którzy jakimś cudem jej nie znają. 14 Letnia Usagi Tsukino, jak zwykle spóźniona, podczas biegu do szkoły, ratuje tajemniczą kotkę z symbolem księżyca na głowie. Potem ta kotka, uświadamia jej, że jest reinkranacją księżycowej wojowniczki i ma do uratowania jakąś księżniczkę. Potem do ekipy dołącza jeszcze na początku tylko kilka, potem coraz więcej wojowniczek, wredny przystojniak, jeszcze kilka kotów, kupa wrogów, i ogólnie mamy serię na, bagatela, ponad 200 odcinków. Tutaj, jednak wygląda to nieco inaczej...

Wojowniczek, jak można wnioskować z openingu, miało być 4. Piszę "miało być" gdyż omawiana tu parodia kończy się po rapem jednym odcinku, choć miało być ich więcej. Kto wie, może twórcy zaczęli dostawać niepokojąco dużo listów z pogróżkami od fanów Usagi? Nie wnikam. Tak czy siak tutejsza główna bohaterka, zwie się Tsubomi, i pracuje sobie w jakimś nocnym klubie gdzie też dotrzymuje towarzystwa bogatym, i starszawym facetom. W przeciwieństwie do oryginału ma, warto zaznaczyć włosy różowe, ale już fryzury, za bardzo od oryginału nie odbiega. Tylko koczków brakuje... Zamiast szkolnej przyjaciółki, Naru, jej towarzyszką jest koleżanka po fachu, o imieniu Anne, do której dobiera się ich szef, mający zdaje się zastąpić znaną z oryginału pannę Harunę. Tyle tylko, że w przeciwieństwie do niej, on jest żonaty... Mamy też oczywiście gadającą kotkę, tyle tylko, że nie czarną, i bez księżyca na łbie. W ramach zadościuczynienia, twórcy wsadzili jej na ogon... prezerwatywę. Za tych złych robi tu niejaka Dynastia, której liderka zdaje się być skrajnie niedopieszczona, i ma tak nasylikonowany biust, że podskakuje jej nieomal przy każdym ruchu. Ma nawet własnych generałów, których jedynym zajęciem jest jej podniecanie. Zdaje się, że to straszni partacze. Wspomnę tu jeszcze o tajemniczym amancie, tu zwącym się bezimiennym pięknem, a dla znajomych Dandelionem. No a przeciwnicy... Hehehe... Jest tu lezbijka, super geniusz, coś przypominające wojownika sumo i coś, czego nie potrafię bliżej określić. Zdążymy niestety poznać tylko pierwszą dwójkę, bo reszta się nie załapała. Natomiast tutejsi podwładni, czyli pomniejsze demony, nie wiedzieć, czemu przypominali mi kitowców z Power Rengers...

Pewnie się już domyśliliście, że ta parodia jest naładowana erotyzmem, nieomal w stopniu równym do tego jak keczup naturalny jest naładowany konserwantami? Co jeszcze was nie przekonałem? No to, co powiecie na to: Róża Papilonu, bo tak się tutejszy odpowiednik wojowniczki nazywa, biega nie w marynarskim mundurku, a skąpej bieliźnie. Zaklęcie przemiany to nie "potęgo księżyca, działaj", lecz "moc różanego orgazmu! Erekcja!". Do tego Tsubomi posługuje się schowanym w kroczu, różowym wibratorem (tak swoją drogą, nie daję głowy, ale proces wyciągania tegoż, przeczy chyba prawom kobiecej anatomii...), a jej najpotężniejsza broń to atak różowej viagry. Wogóle to róż tutaj dostatek... A i byłby zapomniał, szefowa Dynastii w poszukiwaniu rozkoszy wysyła swoje podwładne, na poszukiwanie męskiej energii seksualnej. A proces pobierania tejże... Sami sobie zobaczcie. Zresztą, i tak nie wymieniłem tu wszystkich ciekawych elementów...

Co by tu jeszcze powiedzieć, o tym cudzie animacji? Ano, jako, że powstał tylko pierwszy odcinek, fabuła jest tu w stanie mniej niż cząstkowym. Wiemy praktycznie tyle, co nic. Sama w sobie animacje, i ogólnie grafika są ładne i staranne. To zdecydowanie największy plus tej produkcji. Ci, którzy czarodziejkę znają i pamiętają, znajdą tu mnóstwo znanych gestów, zachowań i także ciut bardzo znajomych melodii. Animacja przemiany, też w sumie daje radę. Co do openingu i endingu, muzyka i animacje są również przyjemne, choć mi zdecydowanie bardziej podobał się ending.

Komu polecić ten twór? W sumie ciężko mi znaleźć odpowiednią grupę. Może tylko wyposzczonym fanom czarodziejki, których nie wykręci na drugą stronę drakońska dawka fanserwisu, i nie będzie im przeszkadzał brak ciągu dalszego. No i może jeszcze zwykłym napaleńcom, chcącym sobie popatrzeć na trochę nagiego kobiecego ciała. Cenzura tu praktycznie nie istnieje. Dla całej reszty, będzie to tylko kretyńska komedyjka erotyczna, z mnóstwem niezrozumiałych aluzji i smaczków. A i jeszcze ostrzeżenie, dla mniej wrażliwych potencjalnych widzów. Od hentaja, dzieli tę produkcję naprawdę cienka, czerwona lina...



Dodał: Diablo | Skomentuj [0] | Czytań: 515

Reżyser: Shinji Tobita
Scenariusz:
Studio: Echigoya, Pink Company
Muzyka:
Anime Heaven - v19