Anime Heaven

Dogs: Bullets & Carnage

Rodzaj: OVA
Data wydania: 2009
Czas trwania: 4×15 min
Tytuły alternatywne:

Gatunki: Dramat, Akcja, Przygodowe, Nadprzyrodzone

Ocena recenzenta (7/10)


Ocena użytkowników (9/10)

Gdybym miał opisać tę krótką OAVkę w kilku słowach, to zrobiłbym to tak: Efektowna sensacja z naleciałościami komedii, fabułą i postaciami do bólu sztampowymi, i nieszczególnie zapadającą w ucho muzyką. W dodatku posiadającą dość standardową, i średnią jakościowo grafikę. No ale jako recenzentowi, wypada mi jednak napisać coś więcej... A więc od początku.

Dogs Bullets & Carnage, na nasze tłumaczy się jako Psy Kule, i Masakra, co w sumie dobrze oddaje ducha tej seryjki. Składa się ona na 4, 15 minutowe odcinki, z których każdy skupia się na jednym z tytułowych psów. Właściwie poszczególne epizody są od siebie niezależne, i opowiadają osobne historie, niemniej nietrudno dostrzec pomiędzy nimi lekkie powiązania, choćby takie, że postacie główne w ten czy inny sposób się z sobą znają. A tymi postaciami są: Mihai Mihaeroff, podstarzały dawny płatny zabójca, którego historia skupia się na wyrównaniu rachunków z swym niegdysiejszym protegowanym. Kolejną postacią jest niejaki Badou Nailsa. Określiłbym go jako łowcę sensacji, który ma poważne problemy z nałogiem, i jeszcze poważniejsze problemy z szczęściem. Lubuję się w ingramach, i wokół niego właśnie skupiają się nieomal wszystkie wątki komediowe. Jego historia opowiada o tym, jak to jego pech, a może nałóg pozwolił mu wdepnąć w niezłe g***o, a także o tym jak to się z niego wykaraskał. Odgrywa też pewną rolę w epizodzie 4. Kolejna w kolejce jest Naoto Fuyumine, dziecko po przejściach. Wolałbym nie zdradzać o niej za wiele, więc wspomnę tylko, że sceny akcji z jej udziałem skupiają się na broń białej, którą to nieźle wywija. Ostatnią postacią główną jest Heine Rammsteiner. Jego historia jest najmroczniejsza, pełna aluzji do religii, oraz eksperymentów genetycznych. Akcja rozgrywa się w przyszłości, która prawdę mówiąc wygląda raczej na przeszłości. Futuryzację widać nieomal tylko w historii Heina. Wszystkie postacie działają na terenie jednego miasta, niemniej żeby się ono widzowi nie przejadło każda z postaci pokazuje go od innej strony. I tak najpierw mamy, można by rzec codzienności, potem zwiedzamy trochę dachów i innych wysokości, wskakujemy do piwnicy a na koniec zwiedzamy trochę mrocznych miejscówek.

Wspominałem na początek o efekciarstwie. Czas nieco rozwinąć ten wątek. Anime jako, że nie zachwyca fabułą, a postacie ma standardowe, aczkolwiek dające się lubić, musi nadrabiać efektami specjalnymi. A tych jest tu w sumie od groma i ciut. Nie ma nawet sensu spisywać tu ilości większych lub mniejszych absurdów, liczy się tylko to, że jest efektownie (szczególnie w wykonaniu Badou), i krwisto. Czerwonego płynu ustrojowego, to tu nie brakuje, oj nie... A dla miłośników rzeźni znajdzie się też nieco poodcinanych członków. Nie znajdą za to pocieszenia miłośnicy fanserwisu, choć skłamałbym twierdząc, że go tu nie ma. Ba, są nawet pokaźnych rozmiarów, nagie i nieocenzurowane piersi, ale nie oszukujmy się, w historii pełnią one rolę mniej niż epizodyczną.

Grafika jest raczej standardowa, i nie powiem zęby mnie szczególnie zachwyciła. Niemniej animacja, zwłaszcza towarzyszące walce bronią białą są ładne, i nie mogę im w sumie nic zarzucić. Ot, ładna i rzemieślnicza robota. Nie potrafię za to powiedzieć nic o muzyce. Wiem, że jakaś była, ale zapomniałem o niej tuż po seansie. Seria nie posiada openingu, natomiast na ending składa się nieomal w całości powoli się przesuwająca statyczna plansza. Towarzyszy temu spokojna, i nie wpadająca w ucho muzyka. Zawsze ta sama.

Cóż rzec na koniec... Poleciałbym ten tytuł właściwie tylko miłośnikom efektownych strzelanin, które nie wymagają od produkcji żadnej wymyślnej fabuły, ewentualnie tym, którzy szukają krótkie, a nieobciążającej umysł rozrywki, nie wypełnionej damską bielizną. Te osoby powinny być zadowolone. A tak apropo fabuły jeszcze... Są podstawy by spodziewać się kolejnych epizodów serii, gdyż jak powiedział autor magi, na podstawie, której powstały Dogs, te pierwsze 4 epizody miały na celu tylko przedstawienie postaci, i autor ma w planach rozwinąć historię. Osobiście mam nadzieję, że tak się właśnie stanie, bo seria ta spodobała się mi, a te zaczątki fabuły wzbudziły we mnie nawet pewną ciekawości, co do ciągu dalszego. Dlatego daję tej produkcji mocną 7, jako, że oglądało się mi ją dobrze, i sprawiła mi ona nieco radości. Ot standard, ale za to miły standard.

Dodał: Diablo | Skomentuj [1] | Czytań: 836

Reżyser: Tatsuya Abe
Scenariusz: Kiyoko Yoshimura
Studio: David Production
Muzyka:
Anime Heaven - v19